Co takiego myślisz o psychoterapeucie?



Co myślą sobie pacjenci przychodzący na psychoterapię?

1- ,,tak mi wstyd, żeby mnie tylko nikt nie zobaczył, czy może mnie Pani zapisać tak abym nie miał/miała szansy z nikim się spotkać''

Pewien stres w relacji psychoterapeutycznej jest całkiem naturalnym zjawiskiem, to jest jednak niecodzienna sytuacja, w której nawiązujesz z ,,obcą'' osobą tak bliski kontakt. Poruszasz wiele ,,głębokich tematów''.

Dla osoby reprezentującej takie podejście samym problemem jest już umówienie się (wykonanie telefonu, lub innej czynności), gdyż ,,nie wiadomo co pomyśli sobie osoba po drugiej stronie''.

Z moich obserwacji wynika, że oosba o tym  potrzebuje najwięcej czasu, aby poczuć się swobodniej, aby jej blokady osłabły.

Z perspektywy czasu taki pacjent widzi jak dużych postępów dokonał w trakcie terapii, właśnie po swoim do niej podejściu. Pojawia się więc znaczna satysfakcja.

 

2- ,,okej, chodzę na terapię, psychoterapeuta jest jak dentysta, idziesz bo potrzebujesz''

To praktyczne podejście do tematu reprezentują osoby, które wizualizują sobie psychologa jako ,,lekarza dusz'' ewentualnie ,,lekarza od głowy''.

Często reprezentują ,,tryb zadaniowy'' (jest problem, a więc jest i jego rozwiązanie). Przychodzą na terapię, bo wiedzą, że mają trudność i chcą się jej przyjrzeć. 

3- ,, chodzę na terapię tu i tu, do tej kobiety/mężczyzny, jest taka i siaka, no mówię Ci, sam powinieneś skorzystać, moja terapeutka powiedziałaby Ci, że....''

To prawdziwi fani osoby psychoterapeuty, jej/jego wiedzy. W towarzystwie swoich znajomych chętnie opowiadają o swoich przeżyciach wyniesionych z gabinetu. Lubią podkreślać jak wielkie znaczenie w ich życiu odgrywa terapia. To fascynaci psychologicznych ciekawostek. Mogliby występować w filmach Woody'ego Allen'a (nie ma chyba filmu, w którym nie ma choć malutkiego wątku psychoterapeutycznego).