Czego pragnie człowiek?



O tym, co stymuluje nas wyjątkowo mocno, działając na poziomie wielu zmysłów i  posiada mityczną moc szpinaku z bajki o Popeyu. 
I dostarcza nam dużo radości. Nie, nie chodzi tu o farmakoterapię.

Twoje potrzeby

Abraham Maslow to człowiek, którego bardzo ciekawiła natura ludzka. Tak bardzo, że dokonując obserwacji i pomiarów dokonał swoistego odkrycia, opracowywując hierarchię potrzeb ludzkich, którą ,,w nocy, o północy'' musi znać, każdy student psychologii.

Schemat ten najczęściej przedstawiany jest w formie piramidy.

A zawiera elementy takie jak:

- potrzeby fizjologiczne (pożywienie, ciepła lub chłodna odzież, potrzeby seksualne),

- potrzeba bezpieczeństwa (świadomość, że mam pracę, która zapewni mi dach nad głową, względna stabilność finansowa),

- potrzeba miłości i przynależności (kto nie chce być kochany?, poczucie bycia częścią jakiejś grupy, która w jakimś sensie dookreśla człowieka, relacje z innymi ludźmi, bliskość),

- potrzeba szacunku i uznania ( potrzeba dokonania czegoś fajnego w życiu, obrania celu, bycia poważanym, lubianym, traktowanym z godnością)

- potrzeba samorealizacji (to taki motor działań napędowych każdego człowieka, potrzeba odkrywania i rozwijania talentów, ale też np wspinanie się po szczeblach rozwoju duchowego)

Z psychologicznego punktu widzenia szczególnie ważne są  potrzeba przynależności, miłości i  uznania.  Jak to rozumieć?

O tym, że każdy z nas ma potrzebę tworzenia więzi i nawiązywania relacji niby wszyscy wiemy, ale jednak często zapominamy lub po prostu to lekceważymy obierając za wymówkę czasy, w których przyszło nam żyć.  I tak relacje mogą mieć charakter tych dalszych (mogą to być np. relacje zawodowe, biznesowe) jak też bliższych (przyjaciel, życiowy partner, partnerka). A czasem jedno łączy się z drugim, w pracy możemy znaleźć przyjaciół, a wśród bliskich biznesowego kompana.

Jak dowiodło wiele badań to właśnie dzięki tzw. ,,zdrowym relacjom'' (pozbawionych cech przemocy) czujemy się szczęśliwsi, zyskujemy więcej dystansu w stosunku do swoich własnych cech charakteru, a codzienne trudności łatwiej jest nam traktować jako wyzwania i je przezwyciężać, aniżeli uginać się pod ich naporem. A co jeszcze bardziej optymistycznie wydłuża się nam nieco życie i zdecydowanie poprawia jego jakość.

W tym właśnie miejscu warto zadać sobie pytanie co takiego dzieje się w interakcjach międzyludzkich? Bo to świat prawdziwej magii.

Jesteśmy stymulowani zapachem drugiego człowieka (na takim nieświadomym poziomie niekoniecznie chodzi tu o perfumy, czy inne sztuczne substancje), witając się, żegnając lub będąc w bardziej intymnej relacji uruchamia się nasz zmysł dotyku, przechodzą nas ciarki.

Jak nadmienia w jednej ze swoich książek znany seksuolog, rozłąka fizycznej bliskości trwająca dłużej niż miesiąc nie wynikająca ze zrozumiałej dla partnerów przyczyny (np.połóg, choroba, wyższa konieczność) sprawia, że kochankom bardzo ciężko jest odbudować poprzednią bliskość, na poziomie fizjologicznym zmniejsza się wzajemne pożądanie,fascynacja. Odbudowanie tego wymaga nielada wysiłku. 

Nasze uszy wędrują w stronę napływającego do nas dźwięku, robi nam się cieplej na sercu, gdy słyszymy znajomy głos, nie mówiąc już o sile uwodzenia jaką posiada tembr dopasowany do naszych upodobań.

Dodaj do tego zmysł wzroku (już niemowlęta są w stanie ocenić atrakcyjność swojego opiekuna) i mamy wybuchowo stymulującą mieszankę sprzyjającą podtrzymywaniu naszych procesów poznawczych w dobrej formie. A efektem ubocznym jest pozytywny nastrój, poczucie dobrostanu.